Fotografia produktowa sprzętu użytkowego
Gładkie powierzchnie elektroniki użytkowej – bez odcisków palców, bez nawet odrobiny kurzu, bez smug, bez zafarbów, bez żadnych zanieczyszczeń kolorów, bez odbić, bez... no właśnie, bez czego jeszcze? Tylko nie mów, że „bez S”... Czytaj dalej.
Czerwony szlak dla profesjonalnych fotografów produktowych
Brzmi to wszystko jak koszmar fotografa produktowego. Jak niechciany, upierdliwy packshot, którego żadne studio produktowe nie chce zrobić. Każdy wie, że to wyzwanie (zwłaszcza dwie pełne palety), ale nie każdy zdaje sobie sprawę, jak wiele pracy ono wymaga. Dla profesjonalisty z ogromnym doświadczeniem to kolejny temat do sfotografowania, dla początkujących – droga przez mękę. Więc niech nie każdy przekracza próg, niech nie każdy wkracza na ten czerwony szlak dla zawodców: Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie.
Cyfrowa dżungla i walka o klienta
Rynek e-commerce to arena, na której sprzedawcy jak gladiatorzy z FAME MMA walczą o uwagę, o jak najlepszą sprzedaż, o każdego klienta do ostatniego grosza, eurocenta, centa, kopiejki czy denara. Packshotowa fotografia produktowa nie jest jakimś widzimisię, luksusem czy gadaniem starego dziada z rodu millenialsów. To konieczność, to dziś standard – to jest coś, bez czego nie możesz w ogóle mówić o jakiejkolwiek sprzedaży.
Klienci są wymagający. Treść wizualna, którą serwujesz w swoim sklepie internetowym czy platformie sprzedażowej, jest kluczowa. Im więcej masz profesjonalnych zdjęć produktowych, tym większe prawdopodobieństwo, że sprzedasz. Jak sam robisz zakupy przez internet, to nie wolałbyś widzieć interesującego Cię produktu z każdej strony, skoro nie możesz go dotknąć? Nie chciałbyś, żeby było jak najwięcej zdjęć makro, a może nawet chciałbyś zajrzeć do środka? Pewnie, że byś chciał, nie ma co się czarować. Więc nie rób lipy i każ fotografowi produktowemu fotografować, co chce i z której strony chce.
Zdjęcia produktów z kategorii security, takie jak zaawansowane rejestratory sieciowe NVR marki Tiandy (producenta systemów zabezpieczeń CCTV), stanowią wyjątkowe wyzwanie dla każdego fotografa. Wymagają one doskonałego warsztatu oraz strategicznego podejścia do zarządzania światłem, kompozycją i unikalną teksturą materiałów. Jak realizowana jest profesjonalna sesja produktowa elektroniki, by gotowe kadry przyciągały wzrok i realnie wspierały sprzedaż?

Wyzwanie wagi ciężkiej: Mat, satyna i walka z kurzem
Jednym z najupierdliwszych zadań, przed którymi stoi fotograf produktowy (na potrzeby artykułu nazwijmy go packshocistą – trochę jak szachista, albo packshotgrapherem – trochę jak photographer), jest wierne (bardziej niż niejeden mąż) i estetyczne (jak nie każda żona) oddanie ciemnych, matowych powierzchni. Na przykładzie rejestratorów Tiandy (modele TC-R3104 czy TC-R3105) wyraźnie widać dominację matowego tworzywa o delikatnym, satynowym wykończeniu. Takie powierzchnie mają (niestety) skłonność do pochłaniania światła (oraz czasu fotografa), przez co produkt na nieprofesjonalnych zdjęciach może wyglądać płasko i bez wyrazu. Nie ukrywam, może to być smutne nawet dla samego produktu.
Zamiast walić agresywnym światłem jak Tyson w Gołotę, trzeba stosować duże płaszczyzny rozpraszające: wielkie softboxy i całkiem spore dyfuzory. Po co? Żeby nie położyć produktu na deski. W ten sposób uzyskujesz miękkie, gradientowe przejścia tonalne na krawędziach obudowy, które ekwilibrystycznie i jednocześnie delikatnie rysują bryłę obiektu.
Centralnie umieszczone, błyszczące logo marki Tiandy na górnym panelu wymaga z kolei zastosowania kontrolowanego odbicia lustrzanego (specular highlight), które odróżni gładką strukturę logotypu od chropowatej reszty obudowy. Nie może być kurzu, powierzchnia ma być nieskazitelna. Brzmi jak idylla, prawda? (Choć tak naprawdę dużo w tym retuszu – nie ma szans, żeby na produkt nie opadł żaden pyłek). Aby zbliżyć się do ideału na planie, należy namiętnie używać sprężonego powietrza oraz pędzelków antystatycznych.
W produktowej fotografii, zwłaszcza elektroniki użytkowej, nie chodzi o kancelaryjną dokumentację. To opowieść o niezawodności i solidności fotografowanego produktu. Matowa czerń musi być głęboka i szlachetna, a nie szara i zaszumiona jak nieodbierający dobrze, czarno-biały telewizor marki Unitra.
— Michaejlo Cołejlo
Nie tylko przód, czyli co kryje się z tyłu
Robiąc przód, nie można zapominać o tyle. Tył jest ważny, a bywa czasem tak, że nawet ważniejszy od przodu. Te poważne rozważania mogłyby utknąć na pleckach, ale nie – musimy sięgnąć dalej. Musimy pokazać złącza, tylny panel, ukazać porty HDMI, VGA, LAN, złącza PoE czy dedykowane zielone kostki terminalowe w modelach TC-R305. Te ujęcia muszą charakteryzować się perfekcyjną czytelnością techniczną. Ostrość musi być w każdym planie i tutaj, cały na biało, wjeżdża focus stacking.
Technika ta polega na wykonaniu serii kilkunastu zdjęć z przesuniętą płaszczyzną ostrości, a następnie połączeniu ich w procesie postprodukcji. Dzięki temu uzyskujemy wielkoformatowe zdjęcia katalogowe o nieskazitelnym detalu. Dodatkowo metalowe, srebrne panele tylne wymagają użycia ekranów polaryzacyjnych i blend, które eliminują niepożądane bliki, pozwalając na idealne wyeksponowanie opisów poszczególnych portów (DC12V, AUD OUT, RST).
Knolling, czyli ułóż to prosto
Oprócz głównego produktu trzeba sfotografować pozostałe elementy zestawu (jest to nudne, ale trzeba), np. stosując coraz popularniejszy knolling (coś jak flat lay, czyli zdjęcie produktowe z góry). Należy ułożyć powiązane przedmioty w odpowiedniej odległości od siebie pod kątem prostym, aby zachować proporcje.
Jeśli elementów jest dużo, może być konieczne sfotografowanie każdego z osobna, a potem połączenie wszystkiego na jednym zdjęciu. Bywa i tak, więc czasami nakład pracy powinien znaleźć swoje odzwierciedlenie w wyższym kosztorysie (cena packshotu może wzrosnąć). Można byłoby powiedzieć, że kosztuje to miliony monet, ale lepiej tego głośno nie mówić.
Magia postprodukcji: Od „surowego mięsa” do dzieła sztuki
Nawet najbardziej dopieszczone zdjęcie produktowe prosto z aparatu nie jest produktem finalnym. Jest zwyczajnie surowe – trochę jak mięso. Fotografia packshotowa elektroniki użytkowej ma w zwyczaju jeszcze przeczołgać człowieka przez żmudny retusz: usuwanie mikropyłków, rys fabrycznych, niedoskonałości odlewów tworzywa sztucznego (pixel-cleaning), przechodzący potem w prostowanie linii perspektywicznych (aby zachować proporcje) i w utrzymanie zgodności kolorystycznej. I tak wreszcie, po tak wielu ciężkich życiowych przejściach, uzyskujesz ekskluzywny sznyt. Nie sznytę, choć można się o nią otrzeć.
Współczesna fotografia komercyjna to znacznie więcej niż tylko rzemiosło (codziennie sobie tak to tłumaczę). To strategiczny element budowania tożsamości marki i przewagi konkurencyjnej w e-commerce. Wysokiej jakości sesje produktowe bezpośrednio przekładają się na wzrost wskaźnika konwersji oraz znaczne obniżenie współczynnika zwrotów. Klient, który otrzymuje produkt wyglądający dokładnie tak jak na zdjęciu, jest usatysfakzjonowany (będzie usytasy, nie będzie marudził, więc warto wydać trochę pieniędzy na tego fotografa produktowego).
Prezentując zaawansowany sprzęt, taki jak systemy Tiandy, za pomocą dopracowanych wizualnie packshotów, wysyłamy jasny komunikat do rynku: oferujemy produkt najwyższej klasy, dbając o każdy, nawet najmniejszy detal. Jeśli chcesz, aby Twoje produkty wyróżniały się profesjonalizmem, postaw na sprawdzone studio fotograficzne.



























